wtorek, 10 lipca 2012

XIX-wieczne krzesło w designerskiej odsłonie

Dziś trochę odchodząc od lalek ale pozostając w duchu targów staroci antyków i wszystkiego czemu można dać nowe życie, chciałam pokazać moje ukochane krzesło "Ludwik" po gruntownej renowacji.

Nie mam zbyt wielu zdjęć z samego procesu czyszczenia i renowacji ale musicie  mi wierzyć, że było w niezbyt dobrym stanie.
Tapicerka w strzępach, sprężyny pordzewiałe i nie nadające się do niczego.
Ilość małych gwoździków, którymi ktoś nieudolnie próbował reperować tapicerkę przyprawiała mnie o zawrót głowy. Niektóre były tak głęboko wbite, że aby je wydobyć należało mocno podważyć i niestety uszkodzić trochę drewna. Na szczęście elementy rzeźbione były bardzo dobrze zachowane i pozbawione korników:-). Po usunięciu tapicerki i gwoździ całość oszlifowałam i zaszpachlowałam ubytki.
Po wyschnięciu szpachli wystarczył ostatni szlif  bardzo drobnoziarnistym papierem ściernym.


 


Jeśli chodzi o pomysł na to krzesło to od dawna chodziło za mną użycie farby z perłowym mieniącymi się drobinkami. Później szukając oryginalnej grafiki na tapicerkę siedziska poznałam bardzo sympatyczną osobę prowadzącą studio graficzne. Współpracowała ona z graficzką Sonią Hensler, której prace mnie całkowicie zauroczyły. Udało się namówić Sonię aby sprzedała prawa autorskie do użycia grafiki i udostępniła ją, w na tyle dobrej rozdzielczości, żeby można było wydrukować ją na tkaninie.
I tu z pomocą również przyszła Magda właścicielka studia graficznego, która podołała nietypowemu zadaniu.
Do grafiki dobrałam grafitową matową farbę z metalicznym poblaskiem, która świetnie wyeksponowała rzeźbienia.
Prac tapicerskich nie podjęłam się sama, gdyż był to mój pierwszy mebel tapicerowany i nie chciałam swoją nieudolnością zepsuć grafiki. Znalazłam miłego tapicera, który na szczęście wiedział co robi i nawet gwoździe tapicerskie pomalował czarnym matowym lakierem, żeby lepiej pasowały do mebelka:-).






Na razie krzesło nie ma swojego docelowego miejsca, gdzie byłoby dostatecznie dobrze wyeksponowane. Mam nadzieję jednak, że już  wkrótce stanie dumnie w salonie w nowym mieszkaniu. Do sesji zdjęciowej po renowacji posłużyła mi na razie toaletka w sypialni.

4 komentarze:

  1. Wow! Świetna robota, gratulacje. Krzesło odzyskało duszę, choć trochę zmienioną ;)
    Mam nadzieję, że przy następnych wyczynach zrobisz wiele zdjęć i będę mogła wszystko prześledzić krok po kroku.

    OdpowiedzUsuń
  2. jestem pod wrażeniem! mam krzesło do biurka po prababci, ale nie mogę się zebrać do odnowienia go (miejsca łączeń nóg trochę się porozłaziły, a tapicerka wygląda mniej więcej jak ta pierwotna na Twoim krześle). kurczę... zrobiłaś kawał dobrej roboty z tym meblem. w ogóle samo w sobie jest piękne - bardzo podobają mi się te gięte rzeźbione nogi. Gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję bardzo za Wasze komentarze,fajnie się podzielić swoją pasją i może kogoś zainspirować :-) Obecnie pracuję nad kolejnymi krzesłami z okresu secesji, które udało się zdobyć od sąsiadki. Chciała je wynieść na śmieci ale mężowi udało się ją namówić, żeby mi je oddała. Nogi też są strasznie zniszczone i powyłamywane.
    Kilka razy były klejone i wręcz skręcane na metalowe śruby. Sporo pracy mnie czeka teraz jedno krzesło mam już poczyszczone wstępnie i zaszpachlowane ale idzie to niestety bardzo wolno.

    OdpowiedzUsuń
  4. hmmm... własnie to moje krzesło było też reperowane jakimiś gwoździami, bo zaczęły się rozchodzić połączenia. Nie wiem jak to dobrze naprawić :(
    kurczę... ludzie tyle pięknych rzeczy wyrzucają... aż strach pomyśleć, jakie skarby lądują na wysypiskach :(

    OdpowiedzUsuń